Hulajnogi elektryczne na dobre wpisały się w krajobraz polskich miast i mniejszych miejscowości. Dla jednych to wygodny i tani środek transportu, dla innych coraz większy problem na drogach, chodnikach i przejściach dla pieszych.

Patrząc jednak na ten temat z perspektywy kierowcy zawodowego, problem wygląda jeszcze inaczej.

Siedząc wysoko w kabinie ciężarówki, doskonale wiemy, jak wiele może wydarzyć się w ciągu kilku sekund po prawej stronie zestawu. Mamy lusterka, kamery, coraz nowsze systemy bezpieczeństwa, ale fizyki nie da się oszukać. Ciężarówka nadal ma obszary, w których niewielki jednoślad może być bardzo trudny do zauważenia.

A teraz do znanego od lat problemu rowerzystów i martwego pola dochodzi coś nowego: mała hulajnoga elektryczna, która zamiast kilkunastu czy dozwolonych 20 km/h potrafi rozpędzić się do 40, 50, 60, a nawet ponad 70 km/h.

I wtedy robi się naprawdę niebezpiecznie.

Jedziesz ciężarówką 70 km/h, a obok… hulajnoga

Zdarza mi się obserwować na trasie sytuacje, które jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić. Jedzie ciężarówka drogą z prędkością około 70 km/h, a na równoległym prostym odcinku młody człowiek na hulajnodze potrafi przez chwilę poruszać się niewiele wolniej.

Pierwsza myśl? Przecież zwykła hulajnoga elektryczna nie powinna rozwijać takiej prędkości.

I rzeczywiście – zgodnie z przepisami maksymalna dopuszczalna prędkość hulajnogi elektrycznej wynosi 20 km/h. Na chodniku, gdy przepisy wyjątkowo zezwalają na poruszanie się nim hulajnogą, użytkownik powinien dodatkowo jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego.

Problem polega na tym, że część dostępnych na rynku urządzeń można zmodyfikować albo odblokować.

I nie jest to miejska legenda.

W lipcu 2026 roku policjanci zatrzymali 15-letniego mieszkańca powiatu przasnyskiego jadącego zmodyfikowaną hulajnogą z prędkością 61 km/h. Policja jednoznacznie wskazała, że pojazd został zmodyfikowany w sposób pozwalający osiągać znacznie większą prędkość niż dopuszczają przepisy.

W innym policyjnym materiale opisano hulajnogę użytkowaną przez 16-latka, która po sprawdzeniu okazała się zdolna do rozwijania ponad 70 km/h.

Już wcześniej, we wrześniu 2024 roku, policyjny wideorejestrator zmierzył dorosłego użytkownika hulajnogi jadącego 61 km/h.

Dlatego gdy zawodowy kierowca mówi, że widział hulajnogę poruszającą się z prędkością przypominającą motorower, nie musi to oznaczać błędnej oceny prędkości.

Takie pojazdy rzeczywiście poruszają się po naszych drogach.

Ministerstwo mówi: koniec z odblokowanymi hulajnogami

Wygląda na to, że Ministerstwo Infrastruktury również dostrzegło problem.

10 lipca 2026 roku resort oficjalnie poinformował o pracach nad zmianami przepisów dotyczących elektrycznych jednośladów. Ministerstwo wskazało wprost, że na drogach pojawiają się urządzenia wyglądające jak hulajnogi elektryczne lub rowery elektryczne, które ze względu na swoje parametry techniczne w świetle prawa takimi pojazdami nie są.

W przypadku hulajnóg jednym z podstawowych problemów jest możliwość rozwijania prędkości większej niż 20 km/h.

Projekt oznaczony numerem UC95 znajduje się w rządowym wykazie prac legislacyjnych. Aktualna wersja projektu została opublikowana 1 lipca 2026 roku. Jest to więc nadal projekt zmian, a nie obowiązujące już prawo.

Ministerstwo chce między innymi:

  • wzmocnić kontrolę Transportowego Dozoru Technicznego nad rynkiem hulajnóg elektrycznych;
  • umożliwić wycofywanie z rynku pojazdów niespełniających wymaganych warunków technicznych;
  • kontrolować także pojazdy i części sprzedawane przez internet;
  • wprowadzić kary administracyjne wobec przedsiębiorców wprowadzających do obrotu hulajnogi umożliwiające manipulację napędem i zwiększenie prędkości powyżej 20 km/h;
  • przeciwdziałać zdejmowaniu ograniczeń prędkości;
  • przyznać strażom miejskim nowe możliwości kontroli prędkości i mocy hulajnóg.

To może być jedna z najważniejszych zmian dotyczących hulajnóg od czasu uregulowania zasad poruszania się nimi po polskich drogach.

Bo samo wystawianie mandatów osobom jadącym zbyt szybko rozwiązuje problem dopiero wtedy, gdy taki użytkownik zostanie złapany. Tymczasem nowe przepisy mają spróbować uderzyć wcześniej – już na etapie sprzedaży i parametrów technicznych sprzętu.

Największy problem zaczyna się przy skręcie w prawo

Z perspektywy kierowcy ciężarówki właśnie tutaj temat robi się szczególnie poważny.

Wyobraźmy sobie zwykłe skrzyżowanie. Ciężarówka dojeżdża do niego i będzie skręcała w prawo. Kierowca obserwuje drogę przed pojazdem, sygnalizację, pieszych, pojazdy nadjeżdżające z innych kierunków i oczywiście prawą stronę zestawu.

Sprawdza lusterka.

Droga wydaje się wolna.

Rozpoczyna skręt.

Tymczasem kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów za ciężarówką znajduje się użytkownik hulajnogi. Jeżeli jedzie kilkanaście kilometrów na godzinę, kierowca ma jeszcze pewien czas na ocenę sytuacji.

Ale co jeśli taki człowiek jedzie 40 albo 60 km/h?

W ciągu kilku sekund może znaleźć się dokładnie tam, gdzie chwilę wcześniej nikogo nie było.

To właśnie prędkość może sprawić, że sytuacja obserwowana przez kierowcę ciężarówki w lusterku zmienia się błyskawicznie.

Nie chodzi przy tym o zdejmowanie odpowiedzialności z kierowcy samochodu. Kierujący ciężarówką ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i obserwować otoczenie pojazdu.

Ale użytkownik hulajnogi również jest uczestnikiem ruchu i również obowiązują go przepisy oraz zdrowy rozsądek.

Kilkudziesięciotonowy zestaw podczas skrętu nie zatrzyma się ani nie zmieni kierunku tak jak rower czy hulajnoga.

Mały pojazd, duża ciężarówka i kilka krytycznych sekund

To, czego wielu użytkowników małych jednośladów może nie rozumieć, z kabiny ciężarówki widać zupełnie inaczej.

Kierowca nie patrzy cały czas w jedno lusterko.

Przy wykonywaniu manewru jego uwaga musi pracować pomiędzy kilkoma punktami jednocześnie. Przód pojazdu, prawe lusterko, dodatkowe lusterko, sygnalizacja, piesi, samochody, tor jazdy naczepy.

A naczepa podczas skrętu nie jedzie tym samym śladem co ciągnik.

Właśnie dlatego wjeżdżanie szybko poruszającym się jednośladem bezpośrednio obok skręcającej ciężarówki jest wyjątkowo ryzykowne.

Najgorsza możliwa sytuacja powstaje wtedy, gdy użytkownik hulajnogi zakłada:

„Przecież kierowca musi mnie widzieć”.

Niestety – nie zawsze musi.

A nawet jeżeli zobaczył hulajnogę kilka sekund wcześniej, może nie zakładać, że zbliża się ona do skrzyżowania z prędkością 50 czy 60 km/h.

Przejście dla pieszych nie jest przejazdem dla hulajnogi

Drugi problem widać codziennie w miastach.

Hulajnoga jedzie chodnikiem, zbliża się do przejścia dla pieszych i bez najmniejszego zwolnienia wpada na pasy.

Tymczasem przepisy są jednoznaczne.

Jeżeli przez jezdnię prowadzi zwykłe przejście dla pieszych, użytkownik hulajnogi powinien zejść z niej i przeprowadzić ją przez przejście. Policja regularnie o tym przypomina.

Dlaczego jest to tak ważne, dobrze pokazują prawdziwe zdarzenia.

15 czerwca 2026 roku w Olsztynie 17-latek jadący hulajnogą elektryczną wjechał na oznakowane przejście dla pieszych. W tym samym czasie kierowca Iveco skręcał w prawo. Nastolatek uderzył w bok pojazdu. Na szczęście skończyło się jedynie na stłuczeniach.

Kilka tygodni wcześniej w Gliwicach 11-letni chłopiec wjechał hulajnogą na przejście przed autobusem. Policja opublikowała nagranie ze zdarzenia ku przestrodze. Tylko niewielka prędkość autobusu i reakcja kierowcy sprawiły, że nie doszło do tragedii.

W internecie takich nagrań można znaleźć dziesiątki. Samochód osobowy często kończy z uszkodzoną maską lub szybą.

W przypadku ciężarówki skutki mogą być nieporównywalnie poważniejsze.

Statystyki zatrważają

I właśnie dlatego ostatnie policyjne dane powinny dawać do myślenia.

W całym 2025 roku Policja odnotowała 1158 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. Zginęło w nich 11 osób, a 1055 zostało rannych.

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają wstępne dane za pierwszych siedem miesięcy 2026 roku.

Od stycznia do lipca 2025 roku było 702 takich wypadków. W analogicznym okresie 2026 roku już 828.

Liczba zabitych wzrosła z 5 do 11, a rannych z 638 do 745.

Szczególną uwagę zwracają dane dotyczące młodych użytkowników.

Według statystyk za 2025 rok najwięcej wypadków spowodowanych przez użytkowników hulajnóg przypadło na grupę dzieci w wieku 7–14 lat – 243 wypadki, oraz młodzież w wieku 15–17 lat – 149 wypadków.

To nie są już pojedyncze zdarzenia, o których można powiedzieć, że ktoś miał po prostu pecha.

To realny problem bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Przepisy już zostały zaostrzone

Państwo zaczęło reagować wcześniej.

Od 3 marca 2026 roku minimalny wiek pozwalający na kierowanie hulajnogą elektryczną na drodze został podniesiony do 13 lat. Młodsze dzieci mogą korzystać z niej jedynie w strefie zamieszkania i pod opieką osoby dorosłej.

Od 3 czerwca 2026 roku osoby, które nie ukończyły 16 lat, podczas jazdy hulajnogą elektryczną mają obowiązek używania kasku ochronnego.

To jednak nadal nie rozwiązuje problemu hulajnóg, które technicznie pozwalają osiągać prędkości zupełnie nieprzystające do kategorii pojazdu.

Dlatego projektowane zmiany dotyczące nadzoru nad rynkiem mogą okazać się równie ważne jak przepisy dotyczące samych użytkowników.

Hulajnoga nie jest zabawką

I chyba tutaj dochodzimy do sedna.

Nie mam nic przeciwko hulajnogom elektrycznym. Są wygodne, tanie w użytkowaniu, nie stoją w korkach i dla wielu ludzi stały się normalnym środkiem codziennego transportu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy pojazd ważący kilkanaście czy kilkadziesiąt kilogramów, z niewielkimi kołami i praktycznie żadną ochroną użytkownika, zaczyna poruszać się z prędkością motoroweru.

Jeszcze większy problem pojawia się wtedy, gdy korzysta z niego młody człowiek, który nie zdaje sobie sprawy, jak wygląda sytuacja z perspektywy kierowcy samochodu ciężarowego.

W internecie łatwo obejrzeć film, na którym ktoś chwali się „odblokowaną” hulajnogą osiągającą kilkadziesiąt kilometrów na godzinę.

Znacznie trudniej wytłumaczyć później, że kierowca 40-tonowego zestawu nie miał możliwości zobaczyć w odpowiednim momencie niewielkiego jednośladu, który w ciągu kilku sekund pojawił się w jego martwym polu.

Kierowca ciężarówki też potrzebuje tych kilku sekund

Jako kierowcy zawodowi jesteśmy przyzwyczajeni do obserwowania rowerzystów. Szczególnie w Niemczech, Holandii czy Danii człowiek automatycznie kilka razy sprawdza prawą stronę przed skrętem.

Ale rozwój elektrycznych jednośladów zmienił jedną bardzo ważną rzecz.

Prędkość.

Kiedyś widząc rowerzystę kilkadziesiąt metrów za pojazdem, można było mniej więcej przewidzieć, gdzie znajdzie się za kilka sekund.

Przy odblokowanej hulajnodze osiągającej 50–70 km/h takie założenie może okazać się kompletnie błędne.

Dlatego walka z nielegalnymi modyfikacjami nie powinna być traktowana jako wojna z użytkownikami hulajnóg.

Wręcz przeciwnie.

Jeżeli Ministerstwu Infrastruktury uda się ograniczyć sprzedaż sprzętu niespełniającego wymagań oraz utrudnić proste zdejmowanie ograniczeń prędkości, może to zwiększyć bezpieczeństwo zarówno samych użytkowników hulajnóg, jak i kierowców samochodów osobowych, autobusów oraz ciężarówek.

Bo na końcu nie chodzi o mandat, kontrolę czy homologację.

Chodzi o tę jedną sytuację na skrzyżowaniu, kiedy kierowca ciężarówki spojrzy w prawe lusterko, zacznie skręcać, a ktoś na hulajnodze uzna, że jeszcze zdąży.

Przy 20 km/h czasu jest niewiele.

Przy 60 km/h może nie być go prawie wcale.


Źródło: Ministerstwo Infrastruktury 

Komenda Główna Policji – statystyki za 2025 rok i styczeń–lipiec 2026

Policja.pl – dokumentowane przypadki hulajnóg osiągających 61 i ponad 70 km/h

Podziel się z innymi kierowcami:

Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.

Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕

Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.

Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jestem kierowcą zawodowym w transporcie międzynarodowym. Cysterny, kontenery morskie 20 i 40 ft oraz ładunki spożywcze i chemiczne ADR to codzienność mojej pracy. Moje doświadczenie obejmuje kierunki: PL, CZ, SK, SI, LT, LV, EE, DE, AT, HU, HR, RO, BG, IT, ES, F, MC, NL, BE, LU, UK, IRL, DK, SE, NO, FI, RU, UA. Jestem autorem bloga TruckerOnRoad.com oraz twórcą i administratorem grupy na Facebook „Kierowcy Cystern – Tanker Drivers”, skupiającej kierowców pracujących przy transporcie produktów płynnych Food Grade i ADR. Na blogu dzielę się praktycznymi poradami dla kierowców zawodowych – o przepisach, codziennych problemach w trasie i życiu kierowcy z dala od domu.

Zostaw komentarz