Drogowi Mikołajowie to fundacja założona przez kierowców zawodowych. Co roku organizuje konwoje ciężarówek z prezentami dla dzieci z domów dziecka oraz działania długofalowe, takie jak budowa boiska w Golance Dolnej. Fundacja działa w oparciu o licytacje, darowizny, wsparcie logistyczne i społeczne zaangażowanie branży transportowej.
Środowisko kierowców zawodowych często kojarzy się opinii publicznej z samotnością w trasie, ciągłą walką z czasem i presją logistyczną.
Tymczasem w tym świecie istnieją inicjatywy, które pokazują coś zupełnie odwrotnego — solidarność, empatię i realną pomoc.
Jedną z nich jest Fundacja Drogowi Mikołajowie, której członkowie nie tylko organizują konwoje ciężarówek załadowanych prezentami dla dzieci, lecz także realizują ambitne projekty — jak budowa boiska przy Domu Dziecka w Golance Dolnej.
O tym, jak wygląda pomaganie w trasie, opowiedział mi Marek – jeden z Drogowych Mikołajów i kierowca, który od kilku lat angażuje się w tę akcję.
To nie jest rozmowa o PR czy sponsoringu, ale o tym, co czuje się, kiedy kilka aut odpalonych o świcie jedzie do dzieci, które czekają na Mikołaja.
Bo tylko tak można zrozumieć, ile emocji, czasu i zwykłej, ludzkiej solidarności kryje się za tym konwojem — ile godzin spędzonych na telefonach, ile nieprzespanych nocy nad logistyką przejazdu, ile kilometrów przejechanych w imię czyjegoś uśmiechu, ile serca włożonego przez ludzi, którzy na co dzień zmagają się z presją czasu, korkami i tachografem, a mimo to znajdują siłę, żeby zrobić coś dobrego nie dla siebie, lecz dla innych.
Kiedy dokładnie (lub w jakim momencie) zrozumieliście, że „połączenie sił kierowców” może przerodzić się w coś więcej niż pojedynczą akcję – i dlaczego wybraliście właśnie pomoc dzieciom i zwierzętom?
Początkowo nasza akcja była przeprowadzona przeze mnie i Artura, którego zasięgi związane z prowadzeniem kanału Artdrive i social mediów, postanowiliśmy wykorzystać w dobrym celu. Bardzo zaskoczyło nas powodzenie akcji w Brzegu, a w kolejnym roku, kiedy postanowiliśmy przeprowadzić drugą edycję we Wschowie, zgłosili się do nas koledzy, że również chętnie wezmą udział w przedsięwzięciu — to właśnie wtedy zrozumieliśmy, że wspólnie możemy zrobić coś naprawdę wielkiego.
Pierwsza edycja w 2019 r. była organizowana przez dwoje kierowców — jak wyglądał ten początek, jakie były trudności i z czego wynieśliście najważniejszą lekcję?
Pierwsza edycja to było dla nas największe wyzwanie. Musieliśmy poznać działanie serwisu zrzutka.pl, przemyśleć cały plan co chcielibyśmy zrobić, a co będzie realne. Tak naprawdę była to dla nas pierwsza, a zarazem najtrudniejsza lekcja podczas wszystkich działań. Przygotowania do finału pokazały nam, że w kwestiach logistycznych oraz planowania musimy działać o wiele sprawniej, aby wszystko przebiegało dokładnie tak, jak sobie zaplanowaliśmy.
Jak z perspektywy kierowcy wygląda chwila, gdy konwój ciężarówek wyrusza — co czują uczestnicy, co widzą dzieci, a co dzieje się „za kulisami”?
Konwoje to dla nas zawsze spora niewiadoma — nie wiemy jak zostaniemy przyjęci przez mieszkańców miejscowości, przez którą przejeżdżamy. Towarzyszy temu sporo emocji, przygotowań, planowania, a przede wszystkim ekscytacja — chcemy żeby wszystko wyszło zawsze jak najlepiej, więc do ostatniej chwili dopieszczamy auta, planujemy kolejność w szyku oraz montujemy gadżety tak, aby wszystko przebiegało bezpiecznie. Do tej pory zawsze byliśmy ciepło przyjmowani przez wszystkich, co daje nam ogromną satysfakcję, ponieważ to jeden z stałych elementów naszych finałów i zależy nam na tym, aby pozostawiać po sobie jak najlepsze wrażenie.
Po starcie konwoju, kiedy już wszystko mamy dopięte, pozostaje nam jedynie obserwować reakcje dzieci oraz przechodniów. Jak już wspomniałem, do tej pory byliśmy bardzo ciepło przyjmowani za każdym razem — widzieliśmy sporo uśmiechów, sporo osób po drodze do nas machało i niewątpliwie przykuwaliśmy uwagę wszystkich — w końcu niecodziennie widzi się konwój głośnych ciężarówek z flagami Drogowych Mikołajów.
Macie listę działań – w tym budowę boiska w Golance Dolnej. Jak kierowcy praktycznie są zaangażowani — czy sam transport, czy też finansowanie, czy też wsparcie logistyczne?
Każdorazowo podczas naszych finałów liczymy na wsparcie zarówno logistyczne, jak i finansowe — bez tego nasze działania niestety nie mają szansy powodzenia. Ogromną pomocą jest dla nas zawsze zaangażowanie lokalnych firm, które również wykazują się ogromnym sercem i chęcią pomocy. Przy obecnej edycji w Golance Dolnej największej pomocy potrzebujemy od sektora budowlanego — szukamy kogoś, kto byłby w stanie usunąć starą nawierzchnię asfaltową i przygotować podbudowę pod nowe boisko dla placówki.
Czy możecie opowiedzieć o jednej konkretnej historii, która do dziś zostaje Wam w pamięci — dziecko, które napisało list, albo moment wręczenia prezentu, który was zaskoczył lub wzruszył?
Po tych kilku latach ciężko wymienić jedną, konkretną historię która zapada w pamięć wyjątkowo mocno. Każdy finał, każde dziecko oraz każda historia wywołuje ogromne emocje i zapada w pamięć. Bardzo nam zależy żeby oprócz materialnej pomocy, budować również więź z podopiecznymi placówek i pokazać, że nie są oni obojętni światu. Wszystkie życiowe przeżycia o których słyszeliśmy zawsze wywoływały ogromne emocje w każdym z Drogowych Mikołajów. To chyba właśnie najpiękniejsze w naszych działaniach, że nie jesteśmy kolejnymi anonimowymi ludźmi, którzy przyjeżdżają rozdać prezenty, zrobić sobie zdjęcie i zapominają o podopiecznych — ta więź, która buduje się podczas integracji oraz wspólnego spędzania czasu daje nam siłę do działania i sprawia, że zarówno my, jak i podopieczni zapadamy sobie wzajemnie w pamięci na bardzo długo.
Zbieracie pieniądze poprzez serwis (np. „zrzutka”), licytacje, wpływy z 1,5% podatku. Jak motywujecie kierowców, aby się włączali — co działa najlepiej w środowisku transportowym?
Niewątpliwym sukcesem naszych zbiórek było uruchomienie licytacji w serwisie Facebook — Licytacje Drogowych Mikołajów. Zauważyliśmy, że nasi wspierający są tam bardzo aktywni, bo dzięki temu, że wspomogą nasze działania, mają możliwość wylicytowania sobie cegiełki, która jest materialnym świadectwem tego, że uczynili coś dobrego.
Na licytację trafiają przeróżne cuda — od naszych gadżetów, przez gadżety producentów ciężarówek, sprzęt domowy, gadżety tuningowe, po vouchery na różne atrakcje, a także obrazy malowane przez wychowanków placówek. Myślę, że właśnie ten ogrom możliwości sprawia, że nasi wspierający tak chętnie biorą w nich udział i wspierają nasze działania.
Wspominacie o zaangażowaniu innych kierowców. Jak budujecie wspólnotę kierowców-wolontariuszy — co konkretnie pomaga utrzymać ten zespół?
Ciężko jednoznacznie określić co nam pomogło zbudować zespół. Wydaje mi się, że głównie była to chęć wspólnego działania i stworzenia czegoś dobrego dla innych. Nigdy nie prowadziliśmy rekrutacji do fundacji, cała inicjatywa powstała oddolnie. Wszyscy nasi członkowie znają się również prywatnie — oprócz tego, że działamy jako fundacja, to jesteśmy również zgraną paczką przyjaciół i to niewątpliwie również pomaga w funkcjonowaniu Drogowych Mikołajów.
Duży wpływ na nasz rozwój miał również kanał Artura i jego zaangażowanie w social media — na początku to głównie jego widzowie angażowali się w wspieranie naszych działań i na jego barkach spoczywał cały ciężar, aby jak najwięcej ludzi o nas usłyszało. Wiele z tych osób wspiera nas do dzisiaj, od czasu pierwszego finału w Brzegu.
W jakim stopniu Wasza inicjatywa jest dla zawodowego kierowcy czymś więcej niż tylko transport – czyli: budowaniem relacji, solidarnością, wspólnym celem?
Ciężko powiedzieć w jakim stopniu jest to coś więcej niż transport dla pozostałych zawodowych kierowców — dla nas nasze działania są przede wszystkim czymś innym niż transport. Dzięki nim zbudowaliśmy relacje zarówno między sobą, podopiecznymi, jak i ze wspierającymi nas ludźmi. Bardzo często słyszymy, że nasze działania są potrzebne, bo łamiemy stereotyp typowego kierowcy, który niestety nadal jest żywy w naszym społeczeństwie, a dzięki nam, jak i innym inicjatywom zawodowych kierowców, ludzie mogą zobaczyć, że wcale nie jesteśmy tacy straszni jak się o nas mówi 😉
Co byście poradzili kierowcy, który chciałby włączyć się w Waszą akcję, ale nie wie jak, ma mało czasu lub ciągle jest w trasie?
Włączyć się w naszą akcję można na wiele sposobów — każde udostępnienie posta, polubienie czy komentarz już są włączeniem, ponieważ pomaga to docierać nam do większej ilości odbiorców, a co za tym idzie szerzyć naszą inicjatywę. Nie ma co ukrywać, że obecnie działalność w social mediach i pozycjonowanie tam to klucz, aby ludzie o nas usłyszeli — i nawet w taki sposób można nam pomagać.
Zbliża się okres świąteczny — jakie życzenie dla kierowców oraz dla dzieci i podopiecznych fundacji chcielibyście przekazać, a co sami chcielibyście usłyszeć od tych, których wspieracie?
Dla naszych kolegów po fachu chcielibyśmy życzyć przede wszystkim tyle powrotów, co wyjazdów — to chyba w naszym fachu najważniejsze. Wszystkim naszym wspierającym, podopiecznym, jak i sympatykom pozostaje nam życzyć Wesołych Świąt i ogrom radości w tym wyjątkowym czasie :). Bardzo dziękujemy wszystkim za wspieranie nas, dobre słowa oraz za to, że wszyscy dajecie nam świadectwo, że warto pomagać.
🧭 Jak wesprzeć Drogowych Mikołajów?
👉 Obserwuj ich media społecznościowe Fundacja Drogowi Mikołajowie
👉 Dołącz do grupy „Licytacje Drogowych Mikołajów”
👉 Przekaż darowiznę lub wystaw przedmiot na licytację
👉 Udostępniaj ich posty — to naprawdę robi różnicę
👉 Jeśli prowadzisz firmę — rozważ wsparcie logistyczne lub materiałowe, szczegóły jak i informacje o zbiórkach zamieszczane są na oficjalnej stronie fundacji: drogowimikolajowie.pl
❤️ Kilka słów na koniec
Kierowcy zawodowi przez większość roku wożą towary, terminy, odpowiedzialność i czyjeś oczekiwania.
A raz w roku, w grudniu, zaczynają wozić coś jeszcze — nadzieję.
Nie dla swojego szefa, nie dla firmy, nie dla klienta.
Dla dzieci, które nie proszą o nic więcej niż chwilę normalności i kilka ciepłych uśmiechów od ludzi, których kojarzą tylko z głośnych ciężarówek na drodze ekspresowej.
W naszej branży często słyszymy, że „kierowca to tylko kierowca”.
A Drogowi Mikołajowie pokazują, że kierowca potrafi być kimś więcej: opiekunem, przyjacielem, łącznikiem między dwoma światami.
Nie trzeba mieć milionów, nie trzeba mieć wolnych weekendów.
Czasem wystarczy wysłanie posta, komentarz, udostępnienie, a czasem — po prostu dołączenie do konwoju, który jedzie w imię dobra.
I może właśnie dlatego ta akcja tak działa.
Bo w niej nie chodzi o lajki, o medialny rozgłos ani o to, kto będzie w centrum zdjęcia.
Chodzi o to, że w jednym momencie branża, która na co dzień walczy o przetrwanie na europejskich drogach, potrafi stanąć razem.
Nie przeciwko komuś, ale dla kogoś.
A jeśli czytasz to jako kierowca, który sam spędzi święta w trasie — pamiętaj:
nie musisz zmieniać świata.
Wystarczy, że pomożesz komuś, kto nie ma żadnych możliwości, żeby go zmienić.
Bo może ten mały gest właśnie dla niego będzie całym światem.
Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.
Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕
Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.
Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨

Zostaw komentarz