Dzisiaj, 10 lutego, obchodzimy Dzień Bezpiecznego Internetu. Brzmi trochę jak kolejne „święto od klikania”, które średnio pasuje do życia w trasie. A jednak – paradoksalnie – kierowcy zawodowi są jedną z grup najbardziej narażonych na internetowe oszustwa.
Bo my z Internetu korzystamy inaczej niż większość ludzi.
Nie w domu, nie na kanapie, tylko:
-
na parkingu,
-
na MOP-ie,
-
w kabinie, między rozładunkiem a pauzą,
-
często zmęczeni, w pośpiechu, z telefonem w jednej ręce.
I dokładnie na to liczą oszuści.
Jedno kliknięcie w trasie
Scenariusz jest prosty i aż za dobrze znany:
SMS o „pilnym potwierdzeniu danych”,
wiadomość o „zablokowanym koncie”,
mail, który „wymaga natychmiastowej reakcji”.
Kierowca myśli: kliknę szybko, ogarnę i jadę dalej.
Strona wygląda jak bank, logo się zgadza, kolory też.
Login, hasło, może kod… i po sprawie.
Tyle że nie po tej stronie, po której trzeba.
Dlaczego to działa właśnie na kierowców?
Bo w trasie:
-
działamy automatycznie,
-
nie analizujemy linków,
-
korzystamy z publicznego Wi-Fi,
-
mamy całe życie w jednym telefonie – bank, praca, dokumenty, prywatne sprawy.
Do tego dochodzi presja czasu. Oszust wie, że kierowca nie będzie czytał drobnym drukiem.
Internet w trasie to też zagrożenie
Dzisiaj zagrożeniem dla kierowcy nie jest już tylko:
-
nieoświetlony parking,
-
gaz,
-
kradzież paliwa.
Coraz częściej zagrożenie przychodzi SMS-em, mailem albo fałszywą stroną do logowania. Bez maski, bez łomu, bez hałasu – za to skutecznie.
Najprostsza zasada, o której warto dziś przypomnieć
Jeśli coś w telefonie cię pogania – to prawie na pewno nie jest uczciwe.
Banki nie wymagają reakcji „natychmiast”.
Konta nie blokują się przez minutę.
A prawdziwe sprawy można sprawdzić, zanim się kliknie.
Dzień Bezpiecznego Internetu to dobra okazja, żeby o tym przypomnieć – szczególnie kierowcom, którzy większość życia spędzają online, ale w trasie.
Fałszywe SMS-y, linki, „banki na niby”, oszustwa pod kierowców – do tego jeszcze wrócimy osobnym, mocniejszym tekstem.
Na dziś wystarczy jedno pytanie:
Ile razy w trasie kliknąłeś „na szybko” w link albo okienko z ciasteczkami na nieznanej stronie, które nagle okazało się odnośnikiem do kolejnej strony? Albo w krzykliwy opis ze zdjęciem i linkiem na Facebooku – tylko dlatego, że nie było czasu się zastanowić?
Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.
Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕
Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.
Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨
Zostaw komentarz