Są w życiu rzeczy pewne.
Podatki.
Śmierć.
I to, że gdy spadnie śnieg, internet natychmiast ogłosi upadek państwa.

Zazwyczaj wystarczy kilka centymetrów białego puchu lub jak ostatnio dla odmiany burza śnieżna, żeby Facebook i X zamieniły się w centrum dowodzenia kryzysowego, pełne specjalistów od zimowego utrzymania dróg, meteorologii, logistyki i zarządzania kryzysowego. Wszyscy z wykształcenia oczywiście „eksperci”, najlepiej z sojowym latte w ręku, siedząc wygodnie na kanapie.

„Znowu drogowców zaskoczyła zima!”
„GDDK i A śpi!”
„Ja bym to zrobił lepiej!”

No pewnie, że byś zrobił. W komentarzu.

Wystarczy dwa centymetry śniegu, żeby internet eksplodował.
„Ja to bym zrobił inaczej”.
„Wystarczyło wcześniej wyjechać”.
„W Niemczech by tak nie było”.

Zawsze w Niemczech jest lepiej. Zawsze.

Problem w tym, że ci sami ludzie, którzy krzyczą o nieudolności służb, często nie potrafią wyjechać z osiedla, gdy pług jeszcze nie zdążył do nich dotrzeć. Ale autostrada, ekspresówka i burza śnieżna – tu już każdy jest specjalistą od logistyki zimowej.

Sam będąc obecnie za granicą (Hamburg), widziałem na wielu znanych portalach i w ich postach na Facebooku wyraźne alerty pogodowe.

Ogólnopolskie media też podawały tą informację „Wiemy kiedy przyjdzie zima – sprawdź ile spadnie śniegu” bo jak wiemy co roku temat nośny, klikalny i clickbajtowy no i kasa z reklam się zgadza.  Informacje były, ostrzeżenia były, tylko że w internecie zawsze łatwiej jest po fakcie nagrać film i napisać komentarz, niż wcześniej zmienić plan podróży. I właśnie dlatego część osób w ogóle nie powinna była znaleźć się w tamtych miejscach – nie dlatego, że ktoś ich zmusił, tylko dlatego, że czasem rozsądniej jest zaplanować trasę inaczej albo po prostu odpuścić.

Dwa centymetry śniegu i Armageddon

Dla części internetu śnieg to już kataklizm.
Nie burza śnieżna.
Nie zamieć.
Nie huragan z opadami poziomymi.

Śnieg. Po prostu śnieg.

I wtedy zaczyna się dramat:
– nie da się wyjechać z parkingu,
– samochód się ślizga,
– droga nie jest czarna jak asfalt w lipcu,
– a przecież „ja mam ważne sprawy”.

Tymczasem pokolenie lat osiemdziesiątych, gdy widziało taką pogodę, wyciągało sanki, a nie telefon. Nikt nie nagrywał rolek, nikt nie wzywał drogowców do dymisji. Było zimno, było biało — normalna sprawa.

Zima to jedno. Burza śnieżna to zupełnie inna bajka

I tu dochodzimy do sedna, które internet wyjątkowo lubi ignorować.

Zwykła zima — tak, od tego są służby, żeby sobie radzić.
Ale burza śnieżna to już nie jest „więcej śniegu”. To jest żywioł.

Wiatr, który w minutę zasypuje to, co pług odgarnął pięć minut wcześniej.
Widoczność taka, że kończą się drogi, a zaczyna mleko.
Śnieg nawiewany bokiem, do góry i wbrew zdrowemu rozsądkowi.

I wtedy nagle okazuje się, że żadne służby na świecie nie wygrywają z pogodą.
Ani w Polsce.
Ani w Niemczech.
Ani w Skandynawii, którą tak chętnie stawiamy za wzór.

Tylko że o tym już się nie nagrywa filmów.

Internetowy ekspert kontra fizyka

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że burza śnieżna trwa kilka godzin, ale internetowy osąd trwa wiecznie.

Filmik z zasypanej ekspresówki? Jest.
Komentarze? Są.

Film z tirami stojącymi w śniegu?
Jest.
Komentarze?
Oczywiście: „Skandal”, „państwo z kartonu”, „drogi trzeciego świata”.
Wnioski? Zawsze te same: ktoś zawalił, ktoś nie przygotował, ktoś powinien polecieć ze stołka.

Tylko nikt nie bierze pod uwagę jednego drobnego szczegółu:
fizyki nie da się oskarżyć w komentarzu.

Nie da się napisać: „wiatr powinien wiać wolniej”.
Nie da się złożyć skargi na opady poziome.
Nie da się wezwać burzy śnieżnej do tablicy.

Ale Facebook spróbuje.

Kierowca zawodowy wie swoje

Każdy, kto spędził zimę w trasie, wie jedno: są momenty, gdy stanie jest mądrzejsze niż jazda. I że czasami najrozsądniejszą decyzją nie jest pretensja, tylko cierpliwość.

Burze śnieżne nie zdarzają się codziennie.
Nie projektuje się pod nie dróg „na zapas”.
To są sytuacje wyjątkowe, ekstremalne, nieprzewidywalne.

Ale w epoce internetu wszystko musi mieć winnego. Najlepiej natychmiast.

Natura nie zapytała Facebooka o zgodę

I tu wracamy do punktu wyjścia.

Raczej nic nie zapowiada zmian, bo kiedy patrzymy, w jakim kierunku zmierza społeczeństwo — i to nie tylko w Polsce — widać wyraźnie, że internet coraz częściej myli pojęcia, upraszcza rzeczywistość i zamienia złożone sytuacje w proste hasła do komentarzy.

A dopóki internet będzie mylił zimę z burzą śnieżną, dopóty co roku będziemy mieli to samo: te same filmy, te same komentarze i to samo wielkie zdziwienie, że natura nie zapytała Facebooka o pogodę…


Państwo w natarciu, logika na urlopie – czyli procedury na śnieg

I kiedy już wydawało się, że w tej historii nic mnie nie zaskoczy, ręce opadły mi całkowicie. Po paraliżu na trasie S7, spowodowanym intensywnymi opadami śniegu, dowiedzieliśmy się, że ministrowie Marcin Kierwiński oraz Dariusz Klimczak poinformowali o decyzji dotyczącej wzmożonych kontroli ciężarówek na autostradach i drogach ekspresowych. Kontrole mają prowadzić policja oraz Inspekcja Transportu Drogowego. I w tym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze rzeczywistość, czy już scenariusz do filmu Barei, tylko przeniesiony w realia dwudziestego pierwszego wieku – z komunikatem prasowym zamiast narratora i tabelką w Excelu zamiast puenty.

Idąc tym tokiem rozumowania, aż się prosi, żeby pójść krok dalej. Skoro burza śnieżna sparaliżowała drogi, a odpowiedzią są kontrole, to może warto byłoby objąć nimi również samochody osobowe. W końcu to właśnie one masowo utknęły w korkach, blokowały pasy i stały się częścią problemu. Może więc przy okazji sprawdzić ważność OC i AC, bo jak wiadomo, anomalia pogodowa lubi się spotkać z polisą, która „skończyła się wczoraj”. A skoro już stoimy, to zerknijmy jeszcze na przegląd techniczny — bo stan opon, hamulców i zawieszenia ma z pogodą zdecydowanie więcej wspólnego niż karta kierowcy w tachografie.

Bo jeśli naprawdę chcemy walczyć z chaosem na drogach podczas ekstremalnych warunków, to może warto zainteresować się tym, czy auta osobowe w ogóle są przygotowane do jazdy zimą, zamiast udawać, że głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa w zamieci jest ciężarówka stojąca w korku. Ale to już byłoby zbyt logiczne dla obecnej władzy…

Bo gdy burza śnieżna paraliżuje drogi, widoczność spada do zera, a fizyka przejmuje dowodzenie nad ruchem, odpowiedzią państwa okazuje się kontrola tachografu. Jakby śnieg miał limit czasu jazdy, wiatr potrzebował odpowiednich dokumentów, a korek dało się rozładować poprzez sprawdzenie masy całkowitej zestawu. Droga nadal nieprzejezdna, zamieć hula, ale za to papierologia musi się zgadzać.

Wyobraźnia podsuwa obrazek godny klasyki kina: ciężarówka stoi, bo nie ma gdzie jechać, obok osobówki również stoją, bo natura nie negocjuje, a w tym wszystkim pojawia się patrol, który z pełną powagą rozpoczyna kontrolę. Gdyby to była komedia, widz by nie uwierzył. A to jest oficjalna decyzja, która – co wcale nie dziwi – wkurzyła wielu kierowców zawodowych, ludzi utkwionych w śniegu, którzy zamiast wsparcia dostali sygnał, że najpierw trzeba ich sprawdzić.

Takiego scenariusza nie przewidział nawet Bareja. Bo u Barei absurd był przerysowany i śmieszny. Tutaj jest realny, urzędowy i kompletnie poważny. A kiedy natura nie zapytała Facebooka o pogodę, państwo najwyraźniej postanowiło zapytać tachograf, dowód rejestracyjny i kartę kierowcy. Logika w tym wszystkim gdzieś po drodze zjechała na pobocze i ugrzęzła w zaspie, a procedury – jak widać – dojechały bez problemu.

Podziel się z innymi kierowcami:

Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.

Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕

Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.

Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jestem kierowcą zawodowym w transporcie międzynarodowym. Cysterny, kontenery morskie 20 i 40 ft oraz ładunki spożywcze i chemiczne ADR to codzienność mojej pracy. Moje doświadczenie obejmuje kierunki: PL, CZ, SK, SI, LT, LV, EE, DE, AT, HU, HR, RO, BG, IT, ES, F, MC, NL, BE, LU, UK, IRL, DK, SE, NO, FI, RU, UA. Jestem autorem bloga TruckerOnRoad.com oraz twórcą i administratorem grupy na Facebooku „Kierowcy Cystern – Tanker Drivers”, skupiającej kierowców pracujących przy transporcie produktów płynnych Food Grade i ADR. Na blogu dzielę się praktycznymi poradami dla kierowców zawodowych – o przepisach, codziennych problemach w trasie i życiu kierowcy z dala od domu.

Zostaw komentarz