Policja nie zablokowała S3. Zablokował ją clickbait
Internet zapłonął. Wystarczyło kilka słów w nagłówku znanego portalu motoryzacyjnego, by pod informacją o kontroli trzeźwości na drodze ekspresowej S3 pojawiły się setki, a właściwie tysiące komentarzy. „Nielegalne”, „nadużycie władzy”, „blokowanie drogi”, „zagrożenie życia”, „państwo z kartonu” – emocje sięgnęły zenitu.
Problem w tym, że ogromna część tej dyskusji została oparta nie na faktach, a na clickbaitowym uproszczeniu.
Co naprawdę wydarzyło się na S3?
Na ekspresowej S3 w województwie lubuskim przeprowadzono masową kontrolę trzeźwości. Dużą, skoordynowaną, z udziałem wielu funkcjonariuszy. Skontrolowano tysiące kierowców, a ujawniono zaledwie kilka przypadków jazdy pod wpływem alkoholu.
I teraz najważniejsze:
👉 droga nie została „zablokowana” w sensie, w jakim sugerowały to nagłówki.
Samochody były kierowane na parking przy trasie, a tam – poza pasami ruchu – odbywały się kontrole. Dokładnie tak, jak pokazuje materiał wideo z tej akcji. Bez chaosu, bez stania na pasach, bez realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu.
Internet zobaczył co innego
Tego jednak w nagłówku już nie było. Było za to hasło o „blokowaniu głównej ekspresówki kraju”. I to wystarczyło.
Pod postem pojawiły się komentarze w stylu:
-
„To jest nielegalne”
-
„Nadużywanie władzy”
-
„W Niemczech nikt tak nie robi”
-
„Policja stwarza zagrożenie”
-
„Czemu nie łapią piratów, tylko normalnych ludzi?”
Trzeba to jasno powiedzieć: część tych reakcji jest zrozumiała, bo wielu kierowców w Polsce po prostu nie spotkało się wcześniej z taką formą kontroli.
Głos kierowcy zawodowego – czyli trochę chłodnej głowy
Z mojej perspektywy, ale też po rozmowach z kolegami z firmy i innymi kierowcami zawodowymi, warto postawić sprawę uczciwie.
Tak – można zrozumieć zdziwienie i nerwowość części kierowców. W Polsce masowe kontrole trzeźwości, połączone ze ściąganiem pojazdów na parkingi przy drogach szybkiego ruchu, nie są jeszcze powszechną praktyką. Dla wielu osób to nowość.
Ale jednocześnie trzeba powiedzieć coś jeszcze.
Zachód Europy: standard, nie sensacja
W Niemczech, Holandii, Danii czy Austrii takie kontrole są standardem.
Duże parkingi przy autostradach, zjazdy techniczne, place serwisowe – tam regularnie odbywają się:
-
masowe kontrole trzeźwości,
-
kontrole dokumentów,
-
akcje prewencyjne.
Sam wielokrotnie byłem ściągany z trasy na parking, gdzie stało kilkunastu czy kilkudziesięciu funkcjonariuszy i inspektorów. Nikt nie krzyczy o blokowaniu autostrady, bo ruch dalej płynie, a kontrola odbywa się poza jezdnią.
I tu dochodzimy do ważnego paradoksu.
Prędkość – tak. Trzeźwość – już nie?
Gdy jest kontrola prędkości, gdy „łapie się piratów drogowych”, gdy stawia się odcinkowy pomiar prędkości – praktycznie nikt nie neguje sensu takich działań. Oczywiście są głosy krytyczne, ale społecznie jest to akceptowane jako walka z zagrożeniem.
A gdy pojawia się masowa kontrola trzeźwości, która – nie oszukujmy się – jest jedną z najskuteczniejszych metod wyłapywania kierowców pod wpływem alkoholu, nagle robi się burza.
Dlaczego?
Bo łatwo ją sprzedać jako „łapankę”.
Bo łatwo ją opisać jako „blokowanie drogi”.
Bo clickbait działa.
Media dolały oliwy do ognia
I tu leży sedno problemu. Nie w samej kontroli, ale w sposobie jej przedstawienia.
Clickbaitowy nagłówek w popularnych mediach motoryzacyjnych:
-
wzbudził negatywne emocje,
-
pogłębił nieufność do policji,
-
dolał paliwa do już napiętej atmosfery społecznej,
-
ustawił ludzi przeciwko sobie.
W czasach, gdy społeczeństwo i tak jest mocno spolaryzowane, takie granie na emocjach jest zwyczajnie nieuczciwe.
Fakty zamiast emocji
Warto jeszcze raz podkreślić:
-
nie doszło do realnej blokady S3,
-
ruch był kierowany na parking,
-
kontrola odbywała się w sposób zorganizowany,
-
nie stworzono zagrożenia dla bezpieczeństwa.
Każdy, kto ma wątpliwości, może obejrzeć materiał wideo z tej akcji, gdzie widać, jak to wyglądało w rzeczywistości.
Na koniec – kilka słów rozsądku
Nie mam nic przeciwko krytyce.
Nie mam nic przeciwko pytaniom o podstawy prawne.
Nie mam nic przeciwko dyskusji o metodach kontroli.
Ale mam ogromny problem z sytuacją, w której jedno zdanie w nagłówku robi więcej szkody niż sama akcja policyjna.
Bo policja nie zablokowała S3.
Zablokował ją clickbait.
(Poniżej: link do materiału wideo na YouTube pokazującego przebieg kontroli)
Oficjalna informacja o kontroli na S3 (dla porządku faktów)
W poniedziałek 23 lutego, w godzinach porannych, policjanci ruchu drogowego z województwa lubuskiego, wspólnie z funkcjonariuszami Inspekcji Transportu Drogowego, prowadzili zaplanowane działania kontrolne pod hasłem „Trzeźwość na S3”. Akcja obejmowała drogę ekspresową S3 oraz drogi przyległe, m.in. w rejonie Gorzowa Wielkopolskiego, Zielonej Góry oraz węzłów drogowych w okolicach Nowej Soli.
Celem działań było sprawdzanie stanu trzeźwości kierujących, jako jednego z kluczowych czynników wpływających na bezpieczeństwo ruchu drogowego. W trakcie akcji skontrolowano blisko 4 tysiące kierowców.
Wśród nich:
-
jedna osoba była nietrzeźwa,
-
trzy osoby znajdowały się w stanie po użyciu alkoholu.
Najwyższy wynik odnotowano u kierującego samochodem osobowym, który miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie. Wszystkie osoby prowadzące pojazdy po alkoholu poniosą konsekwencje prawne.
Działania miały charakter prewencyjny i były prowadzone w okresie zwiększonego ruchu związanego z feriami zimowymi. Jak podkreślają służby, nawet niewielka ilość alkoholu wpływa negatywnie na koncentrację, czas reakcji i zdolność podejmowania decyzji, stanowiąc realne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu.
Zdjęcie: lubuska.policja.gov.pl
Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.
Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕
Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.
Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨
A czy mogę wiedzieć kto taki shit publikuje? Który to portal?
Moto.pl na Facebook. Najlepsze komentarze pod artykułem na FB. Ręce opadają…