Wojna z Iranem podbija ceny paliw i transportu. Kontenery drożeją nawet o 1700 euro, a gaz może eksplodować cenowo
Na pierwszy rzut oka konflikt na Bliskim Wschodzie wydaje się czymś bardzo odległym od europejskich autostrad. Jednak historia pokazuje jedno: gdy tylko w rejonie Zatoki Perskiej zaczyna się poważne napięcie militarne, skutki prędzej czy później docierają również do Europy – a szczególnie do transportu.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje o gwałtownym wzroście cen energii, problemach w żegludze oraz rosnących kosztach transportu morskiego. Analitycy rynku energii ostrzegają, że jeśli konflikt będzie się rozszerzał, ceny gazu mogą wzrosnąć nawet o ponad 100 procent i więcej. Już teraz widać pierwsze sygnały paniki na rynkach.
Dlaczego konflikt z Iranem tak mocno wpływa na ceny energii
Kluczowym punktem na mapie światowego transportu surowców jest Cieśnina Ormuz. To wąski przesmyk między Iranem a Omanem, przez który każdego dnia przepływa ogromna część światowej ropy i gazu.
Szacuje się, że:
-
przez Ormuz przechodzi około 20% globalnego transportu ropy,
-
znacząca część światowego LNG, czyli skroplonego gazu ziemnego, również płynie właśnie tą drogą.
Wystarczy więc sama groźba blokady tego szlaku, aby ceny energii zaczęły rosnąć na giełdach.
W ostatnich dniach rynki zareagowały natychmiast:
-
ropa Brent podskoczyła o kilkanaście procent,
-
ceny gazu w Europie gwałtownie wzrosły,
-
analitycy rynku ostrzegają, że w skrajnym scenariuszu gaz może podrożeć nawet o 130%.
To oczywiście scenariusz kryzysowy, ale sama możliwość takiego wzrostu powoduje ogromną nerwowość na rynkach.
Transport morski już drożeje
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w globalnym transporcie towarów.
Armatorzy zaczęli wprowadzać tzw. dopłaty wojenne dla statków pływających w rejonie Zatoki Perskiej i Oceanu Indyjskiego. Oznacza to dodatkowe koszty za sam fakt, że statek wpływa w potencjalnie niebezpieczny region.
W praktyce wygląda to tak, że:
-
przewóz kontenera 20-stopowego podrożał nawet o około 1700 euro,
-
na niektórych trasach dopłaty sięgają 2000 dolarów za kontener,
-
znacząco wzrosły także koszty ubezpieczenia statków.
Dla firm logistycznych oznacza to jedno – droższy transport towarów z Azji do Europy.
A to z kolei przekłada się na ceny praktycznie wszystkiego.
Atak na jedną z największych instalacji gazowych świata
Jednym z najbardziej niepokojących wydarzeń ostatnich dni były informacje o ataku na infrastrukturę energetyczną w Katarze.
Celem miał być kompleks gazowy Ras Laffan, który jest jednym z najważniejszych punktów na globalnej mapie energii.
Ten ogromny kompleks przemysłowy:
-
odpowiada za około 20% światowych dostaw LNG,
-
obsługuje eksport gazu m.in. do Europy i Azji,
-
jest kluczowym elementem globalnego rynku gazu.
Po ataku część instalacji została czasowo wstrzymana, a pracowników ewakuowano. Sam fakt zagrożenia dla tak ważnego obiektu wywołał natychmiastową reakcję na rynkach energii.
Na europejskiej giełdzie gazowej ceny kontraktów skoczyły gwałtownie, a analitycy zaczęli ostrzegać przed kolejnymi wzrostami.
Irak bez prądu – efekt kryzysu gazowego
Problemy energetyczne zaczęły być widoczne również w sąsiednich krajach.
W pewnym momencie pojawiły się informacje, że Irak został praktycznie pozbawiony energii elektrycznej, ponieważ system energetyczny kraju opiera się w dużej mierze na gazie wykorzystywanym do produkcji prądu.
Zakłócenia w dostawach gazu i napięcia w regionie spowodowały poważne problemy z produkcją energii elektrycznej.
To pokazuje, jak bardzo energetyka wielu krajów jest dziś uzależniona od stabilnych dostaw gazu.
Dlaczego konflikty na Bliskim Wschodzie zawsze uderzają w transport
W logistyce działa bardzo prosty mechanizm. Jeśli drożeje energia i transport morski, po kilku miesiącach odczuwa to cały łańcuch dostaw.
Schemat wygląda mniej więcej tak:
-
rosną ceny ropy i gazu
-
drożeje transport morski
-
rosną koszty produkcji i transportu
-
ceny towarów rosną
-
rośnie presja na transport drogowy
W praktyce oznacza to więcej pracy dla branży logistycznej, ale jednocześnie większą presję na koszty i ceny paliwa.
Co to może oznaczać dla kierowców ciężarówek
Jeżeli konflikt się przeciągnie, kierowcy zawodowi mogą odczuć jego skutki na kilka sposobów.
Po pierwsze – droższe paliwo. Historia pokazuje, że napięcia na Bliskim Wschodzie bardzo szybko odbijają się na cenach na stacjach.
Po drugie – większe koszty transportu, które firmy próbują później przerzucać na przewoźników.
Po trzecie – zaburzenia w logistyce, czyli opóźnienia w dostawach, zmiany tras transportu czy nagłe zmiany w zleceniach.
Dla kierowców jeżdżących w międzynarodówce nie jest to nic nowego. Wielu z nas pamięta już podobne sytuacje z poprzednich lat, gdy konflikty na świecie bardzo szybko wpływały na ceny paliwa i funkcjonowanie transportu.
Co dalej z cenami paliw w Europie? Trzy możliwe scenariusze
Na razie trudno przewidzieć, jak długo potrwa obecna eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie. Rynek energii reaguje jednak bardzo szybko, dlatego analitycy mówią dziś o trzech możliwych scenariuszach.
1. Konflikt szybko wygasa – ceny stabilizują się
Pierwszy scenariusz zakłada, że napięcie w regionie nie przerodzi się w długotrwały konflikt. W takim przypadku transport ropy i gazu przez Zatokę Perską zostanie szybko przywrócony do normalnego poziomu.
W takiej sytuacji ceny energii mogą po kilku tygodniach wrócić do wcześniejszych poziomów. Transport morski również przestałby naliczać dopłaty wojenne, a koszty kontenerów stopniowo spadłyby do standardowych stawek.
Dla kierowców oznaczałoby to, że obecne wzrosty cen paliw byłyby raczej krótkotrwałe.
2. Konflikt przeciąga się – droższe paliwo w Europie
Drugi scenariusz jest znacznie bardziej prawdopodobny. Zakłada on, że napięcie w regionie utrzyma się przez wiele miesięcy.
W takim przypadku:
-
ceny gazu w Europie mogą dalej rosnąć,
-
transport morski pozostanie droższy,
-
firmy logistyczne będą podnosić ceny transportu.
W efekcie kierowcy mogą zobaczyć wyraźne podwyżki cen paliwa na stacjach. Historia pokazuje, że podobne sytuacje wielokrotnie kończyły się skokiem cen diesla w całej Europie.
3. Blokada Cieśniny Ormuz – globalny kryzys energetyczny
Najbardziej pesymistyczny scenariusz zakłada poważną eskalację konfliktu, która doprowadziłaby do blokady transportu przez Cieśninę Ormuz.
Byłby to ogromny szok dla światowej gospodarki, ponieważ przez ten szlak przechodzi około 20% globalnych dostaw ropy naftowej.
W takim przypadku możliwe byłyby:
-
bardzo gwałtowne wzrosty cen ropy,
-
duże problemy z dostępnością gazu,
-
poważne zakłócenia w globalnym transporcie.
Na razie jest to scenariusz skrajny, ale właśnie dlatego rynki energii reagują tak nerwowo na każdą informację z regionu.
Zdjęcie poglądowe Źródła: Reuters/Associated Press (AP News)/El País/analizy rynku energii i transportu morskiego/dane branżowe dotyczące transportu LNG i ropy
Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.
Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕
Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.
Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨
Zostaw komentarz