Według danych Międzynarodowego Forum Transportu do 2050 roku zapotrzebowanie na przewóz towarów na poziomie globalnym może wzrosnąć nawet trzykrotnie.[1] Wydaje się więc, że rozwój tak zwanych hubów przeładunkowych i powstanie nowych szlaków handlowych są nieuniknione. To właśnie w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku w ciągu najbliższych 20 lat może zarobić 48 mld dolarów na wymianie handlowej[2], a pierwszy z Chin mamy już za sobą.

Za 45 proc. światowego handlu odpowiadają trzy potęgi, które obecnie pracują nad utworzeniem Nowego Jedwabnego Szlaku (inna nazwa: Inicjatywa Pasa i Drogi [BRI]), zrzeszającego 65 krajów. Wśród liderów znajdują się Stany Zjednoczone, Chiny oraz Unia Europejska, która odpowiada za 15 proc. międzynarodowego obrotu towarami.[3] W ramach zacieśniania współpracy modernizowane są linie kolejowe, autostrady, obiekty infrastrukturalne takie jak terminale i zlokalizowane w strategicznych miejscach na trzech kontynentach. Zakończenie prac nad BRI przewidziane jest w 2049 r.

Nowy a Polska

Coraz bardziej widoczne jest zwiększenie ilości operacji handlowych na linii Europa – Azja. Najważniejszym partnerem UE w 2018 r. w kwestii importu były Chiny[4]. Dynamiczny wzrost przepływu dóbr jest możliwy dzięki korytarzom Nowego Jedwabnego Szlaku. Koncepcja ma bowiem na celu wzmocnić pozycję chińskich stref wpływu i zwiększyć dostęp do rynków starego kontynentu.

Pierwszy transport z Chin w ramach BRI dotarł do Polski w styczniu 2020 roku. Operacja przeładunkowa odbyła się w euroterminalu w Sławkowie, otwierając tym samym Nowy Jedwabny Szlak. Szerokotorowy pociąg z 45 kontenerami, wypełnionymi elektroniką i maszynami gospodarczymi przeznaczonymi do handlu w Europie, jechał 12 dni, pokonując tym samym trasę o długości niespełna 9,5 tys. kilometrów. W przyszłości transakcje na tej linii będą skrócone o dwa dni. W 2020 r. terminal planuje przyjąć kilkaset takich dostaw, które następnie rozdysponowywane będą na transport drogowy i kolejowy.

Polska ma szansę stać się europejską bramą w wymianie handlowej pomiędzy UE a Chinami, co uplasuje ją na pozycji głównego hubu transportowego po stronie Europy – mówi Kamil Wolański, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców. – Mamy najbardziej korzystne położenie geograficzne, doświadczenie oraz pozycję w sektorze TSL. Jeśli Polska rozbuduje terminale przeładunkowe, w świadomości importerów i eksporterów mogłaby stać się kluczowym graczem w walce o wpływy z Nowego Jedwabnego Szklaku na terenie Europy. Sytuacja jest o tyle sprzyjająca, że przez Rzeczpospolitą przebiega główny nurt pociągów towarowych z Chin, skąd towary są rozdysponowywane na Zachód m.in. do Hamburga, Duisburga, Tilburga czy Madrytu – dodaje.

Wszystko przesądzone? Niekoniecznie

Polsce w kwestii operacji przeładunkowych wiedzie się świetnie – dla przykładu w grudniu gdański terminal Deepwater Container Terminal (DCT) informował o przeładowaniu dwumilionowego kontenera w 2019 r. Oznacza to, że DCT Gdańsk stało się pierwszym nadbałtyckim terminalem, który obsłużył ponad dwa mln kontenerów w perspektywie roku.[5] Planowany jest także rozwój infrastruktury, by podnieść jego wydajność. W ciągu 30 miesięcy ma zostać przebudowany 72-kilometrowey odcinek torów kolejowych. W planach jest też modernizacja 14 przejazdów drogowych, utworzenie trzech mostów oraz dwóch wiaduktów. Stwarza to szansę na zwiększenie potencjału polskiego transportu intermodalnego, a także uniezależnia Polskę od portów Morza Północnego. Inne tego typu huby przeładunkowe również dążą do zmaksymalizowania swojej mocy przerobowej – np. warszawski terminal intermodalny Laconi w grudniu zwiększył powierzchnię o 11 tys. mkw., prognozując, że w 2020 r. obsłuży o 50 proc. więcej chińskich kontenerów[6].

Warto podkreślić, że Łotwa, Włochy, Luksemburg, Słowacja czy Węgry również pretendują do zajęcia kluczowej pozycji w Nowym Jedwabnym Szlaku – chętnie otwierają nowe trasy i szukają kolejnych możliwości komunikacyjnych – korzystnych dla wymiany z Chinami. Tamtejszy rząd już zapowiedział budowę nawet ośmiu nowych węzłów, które miałyby usprawnić handel, dlatego ważne jest ciągłe rozwijanie naszej infrastruktury – zauważa Kamil Wolański z OCRK.

Nowe morskie szlaki

Do 2050 r. wiodącym kanałem transportu kontenerów będą drogi morskie.[7] Jednak prognozy wskazują, że światowy system przewozów ładunków zza oceanu czeka rewolucja. Ma bowiem dojść do zmniejszenia pokrywy lodowej na Morzu Arktycznym, co w konsekwencji doprowadzi do udrożnienia krótszej drogi północnej dla transportu z Azji do Europy. Są też szanse na  rozszerzenie przepustowości Kanału Sueskiego.

Unia Europejska wspiera wszelkie inicjatywy, mające na celu rozwój tranzytu towarowego drogą morską, m.in. poprzez dofinansowywanie o wartości 600 mln PLN projektów inicjowanych przez Port Gdański, których celem jest pozyskanie nowych kontrahentów. Zwłaszcza, że Bałtyk jest oceniany jako najszybciej rozwijający się akwen w Europie.[8]

[1] ITF Transport Outlook 2019

[2] CIOB, From Silk Road to Silicon Road, Londyn, maj 2019

[3] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=International_trade_in_goods/pl#Gwa.C5.82towny_wzrost_w_handlu_towarami_z_Chinami_w_latach_2008.E2.80.932018

[4] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=International_trade_in_goods/pl#Gwa.C5.82towny_wzrost_w_handlu_towarami_z_Chinami_w_latach_2008.E2.80.932018

[5] https://dctgdansk.pl/dwumilionowy-kontener-w-2019-roku/

[6] https://portaltsl.pl/logistyka/loconi-zarabia-na-skladowaniu-chinskich-kontenerow/

[7] ITF Transport Outlook 2019

[8] Opracowanie własne Portu Gdańskiego na podstawie danych z Eurostat, https://www.portgdansk.pl/o-porcie/port-gdansk-w-europie

lightscape.pl /   Obraz druckfuchs z Pixabay