Kierowcy cystern z ważnym ADR pojadą dłużej – rząd wprowadza czasowe odstępstwa od norm czasu pracy
Polski rząd zdecydował się na wprowadzenie tymczasowych odstępstw od przepisów dotyczących czasu prowadzenia pojazdu, przerw oraz odpoczynków kierowców. Zmiany mają pomóc w utrzymaniu płynności dostaw paliw w kraju.
Decyzja dotyczy wyłącznie krajowego transportu paliw przeznaczonych do napędu pojazdów silnikowych i została wprowadzona w związku z napiętą sytuacją na światowym rynku energii, wynikającą z konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Od kiedy obowiązują nowe zasady
Wprowadzone odstępstwa mają charakter tymczasowy i obowiązują w okresie:
od 6 marca do 2 kwietnia 2026 roku.
Według Ministerstwa Infrastruktury działania te mają charakter zapobiegawczy i służą przede wszystkim utrzymaniu ciągłości dostaw paliw w Polsce, co w obecnej sytuacji geopolitycznej uznano za element bezpieczeństwa energetycznego państwa.
Jakie zmiany dotyczą kierowców cystern ADR
Z nowych zasad mogą korzystać kierowcy posiadający uprawnienia ADR do przewozu paliw w cysternach, wykonujący transport krajowy.
W ramach wprowadzonych odstępstw dopuszczono:
-
wydłużenie dziennego czasu prowadzenia pojazdu do maksymalnie 11 godzin,
-
wydłużenie tygodniowego czasu prowadzenia pojazdu do maksymalnie 60 godzin,
-
możliwość odbycia 45-minutowej przerwy dopiero po 5,5 godzinach jazdy,
-
możliwość odebrania regularnego tygodniowego odpoczynku w kabinie pojazdu, pod warunkiem że pojazd jest wyposażony w odpowiednie miejsce do spania dla kierowcy i znajduje się na postoju.
Co trzeba wpisać na tachografie
Kierowcy korzystający z tych odstępstw powinni odręcznie wpisać powód ich zastosowania:
-
na odwrocie wykresówki tachografu analogowego,
-
lub na wydruku z tachografu cyfrowego.
Taka adnotacja jest standardową procedurą stosowaną w sytuacjach nadzwyczajnych i ma znaczenie podczas ewentualnej kontroli drogowej.
Bezpieczeństwo nadal najważniejsze
Ministerstwo podkreśla, że wprowadzone odstępstwa nie mogą prowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa na drogach ani pogarszać warunków pracy kierowców.
Odpowiedzialność za właściwą organizację pracy oraz za bezpieczeństwo kierowców i innych uczestników ruchu drogowego nadal spoczywa na pracodawcach.
Źródło informacji
Pełna treść obwieszczenia dostępna jest w Monitorze Polskim:
Aktualizacja – mój komentarz z perspektywy kierowcy zawodowego
Warto w tym miejscu przypomnieć pewną rzecz, o której wielu kierowców zawodowych dobrze pamięta. W czasie pandemii COVID-19 nagle okazało się, jak ważną rolę odgrywa transport drogowy. W mediach i w polityce zaczęto mówić o kierowcach jako o jednej z kluczowych grup utrzymujących funkcjonowanie gospodarki.
Pandemia jednak skończyła się niemal tak samo nagle, jak się zaczęła z dnia na dzień – a wraz z rozpoczęciem działań wojennych w Ukrainie temat transportu bardzo szybko zniknął z pierwszych stron. W praktyce wszystko wróciło do starej rzeczywistości: coraz większej liczby kontroli, nowych obowiązków oraz codziennych problemów, z którymi mierzą się zarówno kierowcy, jak i firmy transportowe.
Teraz, gdy pojawia się problem z ciągłością dostaw paliw, nagle wprowadza się poluzowanie przepisów dotyczących czasu pracy kierowców cystern. Trudno się więc dziwić, że wielu kierowców patrzy na takie decyzje z pewnym dystansem.
Zawód kierowcy zawodowego od lat zmaga się bowiem z niewielkim społecznym szacunkiem oraz często negatywną narracją w mediach, gdzie pojedyncze incydenty bardzo szybko stają się ogólną opinią o całej branży. Nic więc dziwnego, że takie decyzje spotykają się z krytycznymi komentarzami wśród kierowców.
Na koniec chciałbym zachęcić Was do podzielenia się swoją opinią w komentarzach tutaj, pod artykułem na blogu. W przeciwieństwie do Facebooka czy innych mediów społecznościowych, gdzie posty bardzo szybko giną w natłoku nowych treści, komentarze pod artykułem pozostają widoczne.
Być może taka dyskusja zostanie przeczytana także przez młodsze osoby zastanawiające się nad wyborem tej drogi zawodowej – i pozwoli im lepiej zrozumieć, jak w rzeczywistości wygląda dziś praca kierowcy zawodowego.
Jak Wy oceniacie takie decyzje? Czy poluzowanie przepisów w sytuacjach kryzysowych to dobre rozwiązanie, czy raczej kolejny przykład tego, że o kierowcach przypomina się dopiero wtedy, gdy pojawiają się problemy z dostawami?
Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.
Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕
Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.
Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨
Powiem tak, nie ma drugiego takiego niewdzięcznego zawodu jak kierowca zawodowy, śpimy na parkingach, pracujemy po 15 godzin na dobę. Czasami w weekend jest jedna doba wolna czasami dwie doby w zależności w jakim systemie pracujemy. Kierowca na międzynarodówce ma wyjeżdżone zazwyczaj około 9 godzin dziennie. Znajdźcie mi taki inny zawód gdzie pracownik jest karany finansowo olbrzymimi kwotami za pracę w nadgodzinach. Gdzie pracownik jest karany kontrolnie do 56 dni wstecz. Gdzie w mediach jest narracja przeciwko kierowcom zawodowym a to przecież ceny transportu decydują o tym ile typowe Kowalski zapłaci za masełko w Biedronce. Stres, presja spedycji, nerwy oto czy obudzimy się na parkingu rano czy z uszkodzoną plandeką lub spuszczonym paliwem. W Anglii kierowca jest traktowany jak bandyta i zakuwany w kajdanki jeżeli na jego naczepie znajdzie się imigrant grozi mu więzienie natomiast imigrant jest przykrywany kocykiem dostaje kawusię herbatkę…
To jest chore…
Z mojej perspektywy zauważam że coraz więcej kobiet idzie do transportu ogólnie idzie dużo coraz więcej ludzi nie mających pojęcia o jeździe dlatego że jest ciężka sytuacja i wiele firm się zamyka ludzie idą do pracy tam gdzie da się zarobić. Niestety wiele tych osób nie wytrzymuję psychicznie.
Po części tak jak mówią starzy szoferzy tą robotę trzeba też choć trochę lubić.
W mediach narracja, że kierowcy zarabiają od 10 do 14 000 miesięcznie…
Tak tylko jak ktoś jest trzy tygodnie w trasie i przeliczy sobie ile godzin spędza poza domem to po przeliczeniu kosztów wyżywienia dojazdów ta jego pensja godzinowo wygląda jak godzinówka u zwykłego cięcia na ochronie na mordorze w Warszawie…
W moim przypadku trafiła mi się akurat firma że co weekend jeżdżą do domu zawsze w piątek o 16:00 jestem już w domu a startuję w poniedziałek rano.
Ale ilu kierowców jest takich którzy dojeżdżają do swoich baz czy to prywatnymi autami czy służbowymi do Hamburga Stuttgartu Rotterdamu…
Ja się wkręciłam bo mam akurat fajną roboty stałe trasy. Ale gdybym miała iść na typową międzynarodówkę to bym się naprawdę dwa razy zastanowiła…
Pamiętajcie koledzy kierowcy że wszyscy żeśmy sami sobie na to zapracowaliśm zasłużyliśmy co mamy teraz,
Konfidenci w każdym dużym zakładzie pracy, zero jedności a o jakichkolwiek związkach zawodowych można zapomnieć.
Do tego jeszcze to młodsze pokolenie kierowców gdzie co drugi to miętka faja…
Zawód jebany z każdej strony. Nie zamierzam korzystać z tego przepisu, nie interesuje mnie to.
Bardzo dobrze opisane, u mnie 40 lat doświadczenia za kierownicą i mojemu synowi szybko wybiłem ten temat z głowy.
Na szczęście chłopak jest zdolny i odnalazł się innym zawodzie. Żona, dzieci, codziennie w domu, żadnego pilnowania żelastwa na parkingach.
Z perspektywy starego szofera wydaje mi się że to jest specjalnie robione tak żeby jeszcze dobić transport.
O ile jeszcze można coś wyciągnąć pieniędzy z tego patologicznego zawodu, nawet bym powiedział wyrwać pieniądze od przedsiębiorców i przewoźników zanim wejdzie era pojazdów autonomicznych.
Ale to jeszcze trochę potrwa, ponieważ jest jeszcze możliwość czesania z pieniędzy spedycji, przewoźników, ponieważ mamy jeszcze tanią siłę roboczą z Azji która zanim wejdzie na pełnej na europejski rynek pracy, pozwala każdemu europejskiemu państwu czesać na grube pieniądze zarówno kierowców jak i przewoźników, mandatami, ograniczeniami i wytycznymi unijnymi.
A gdy już nie będzie od kogo ściągać należności wtedy wejdzie z wielką pompą elektromobilność na szeroką skalę.
To są takie moje przemyślenia starego kierowcy zawodowego który po prostu realnie obserwuje rzeczywistość.
Tutaj nie ma sentymentów i w transporcie nigdy się nie poprawi, nie dla tego że unia tego nie chce, tylko dlatego że jesteśmy skazani na automobilność i sztuczną technologię, ale póki politycy mogą, to doją finansowo każdego powiązanego z branżą transportową ile się da.