„Widzimy się na Dżangłerze”.
To jedno z tych zdań, które przez lata słyszały tysiące polskich kierowców zawodowych. Dla jednych oznaczało miejsce postoju przed dalszą trasą do Hiszpanii lub Portugalii. Dla innych punkt spotkań znajomych z różnych firm transportowych. Jeszcze inni kojarzyli La Jonquera głównie z zakupami, restauracjami i możliwością złapania chwili oddechu po wielu godzinach jazdy.
Jednak za tym popularnym powiedzeniem kryje się również druga strona medalu. Taka, o której kierowcy rozmawiają między sobą od lat.
Bo Dżanglera to nie tylko miejsce spotkań. To także symbol problemów, z którymi europejski transport zmaga się od dziesięcioleci.
Miejsce znane niemal każdemu kierowcy międzynarodowemu
La Jonquera położona jest tuż przy granicy hiszpańsko-francuskiej i od lat stanowi jeden z najważniejszych punktów logistycznych w Europie. Każdego dnia przewijają się tędy tysiące ciężarówek jadących pomiędzy Półwyspem Iberyjskim a resztą kontynentu.
Dla polskich kierowców nazwa „La Jonquera” dawno przestała funkcjonować w codziennych rozmowach. Zastąpiła ją swojska „Dżangłera”.
To właśnie tutaj wielu kierowców umawiało się na wspólne postoje, wymianę informacji czy zwykłą kawę. W czasach, gdy nie było jeszcze grup na Facebooku, komunikatorów i aplikacji parkingowych, Dżangłera pełniła rolę prawdziwego centrum życia transportowego.
I choć przez lata wiele się zmieniło, sama nazwa nadal wywołuje uśmiech na twarzy wielu kierowców.
Dżangłera, której kierowcy trochę się bali
Przyznam szczerze, że gdy jeszcze pracowałem u polskich przewoźników, La Jonquera miała wśród kierowców opinię miejsca obowiązkowego, ale jednocześnie takiego, przy którym warto było zachować czujność.
Wielu kierowców doskonale wiedziało, że po wjeździe do Francji przez długi czas może nie być równie dogodnego miejsca na postój. Dlatego Dżangłera była naturalnym punktem odpoczynku.
Jednocześnie wszyscy znali historie o kradzieżach.
Nie brakowało opowieści o kierowcach, którzy zostawili samochód na niestrzeżonym poboczu tylko po to, aby zrobić szybkie zakupy. Kilka minut później wracali do kabiny i okazywało się, że zniknęły dokumenty, laptop, telefon, pieniądze czy inne wartościowe rzeczy.
W środowisku kierowców od lat funkcjonowała niepisana zasada:
Jeżeli zatrzymujesz się na Dżanglerze, nie oszczędzaj na bezpieczeństwie.
Kilka euro wydane na strzeżony parking mogło uchronić przed stratami liczonymi w tysiącach euro.
Europa zaczyna dostrzegać problem
To właśnie dlatego szczególnie interesujące są wydarzenia, które w ostatnim czasie odbyły się w La Jonquera.
Przedstawiciele branży transportowej, organizacji europejskich, operatorów parkingów oraz ekspertów spotkali się tam, aby rozmawiać o jednym z największych problemów współczesnego transportu – bezpieczeństwie i warunkach pracy kierowców zawodowych.
Podczas spotkań organizowanych przy wsparciu ESPORG zwracano uwagę na kwestie, o których kierowcy mówią od lat:
- brak bezpiecznych miejsc parkingowych,
- kradzieże paliwa i ładunków,
- włamania do kabin,
- przepełnione parkingi,
- niewystarczającą liczbę sanitariatów,
- problemy z odpoczynkiem kierowców.
Coraz częściej podkreśla się również, że bezpieczeństwo kierowcy nie kończy się na monitoringu i ogrodzeniu parkingu.
Mówi się także o zdrowiu psychicznym, komforcie odpoczynku, dostępie do odpowiednich warunków sanitarnych oraz tworzeniu miejsc, w których kierowca może rzeczywiście zregenerować siły przed dalszą podróżą.
Kierowca to nie robot
Przez wiele lat europejski transport skupiał się przede wszystkim na przewożonym ładunku.
Mierzono czas dostawy.
Liczyły się koszty.
Analizowano wydajność.
Dopiero później zaczęto zadawać pytanie, które dla wielu kierowców wydaje się oczywiste:
A co z człowiekiem siedzącym za kierownicą?
Jeżeli Europa rzeczywiście chce przyciągać nowych kierowców do zawodu, nie wystarczy podnosić wynagrodzeń.
Młodzi ludzie zwracają dziś uwagę również na warunki pracy.
Trudno zachęcić kogokolwiek do zawodu, w którym po zakończonym dniu pracy trzeba walczyć o wolne miejsce parkingowe, spać w hałasie i zastanawiać się, czy rano samochód nadal będzie stał tam, gdzie został zaparkowany.
Od symbolu problemów do symbolu zmian?
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że La Jonquera przez lata była dla wielu kierowców symbolem problemów związanych z bezpieczeństwem.
Dzisiaj właśnie tam odbywają się spotkania i debaty dotyczące poprawy warunków pracy kierowców zawodowych.
Być może nie jest to przypadek.
Być może osoby odpowiedzialne za rozwój europejskiej infrastruktury doszły do wniosku, że skoro chce się rozwiązywać realne problemy kierowców, trzeba zacząć od miejsc, które kierowcy znają najlepiej.
A trudno znaleźć bardziej rozpoznawalny punkt na mapie europejskiego transportu niż słynna Dżangłera.
Widzimy się na Dżanglerze… ale oby w lepszych warunkach
Dla wielu kierowców te słowa nadal będą oznaczały zwykłe spotkanie przy kawie, wspólną pauzę lub początek kolejnego tygodnia w trasie.
Jednak być może za kilka lat będą oznaczały coś więcej.
Miejsce, które przez lata kojarzyło się z koniecznością pilnowania paliwa, zamykania kabiny na trzy spusty i ciągłą ostrożnością, może stać się przykładem tego, jak powinien wyglądać nowoczesny parking dla kierowców zawodowych.
A jeśli tak się stanie, to właśnie Dżangłera zapisze się w historii europejskiego transportu nie tylko jako legenda tras do Hiszpanii, ale również jako miejsce, od którego zaczęły się realne zmiany.
A jakie są Wasze wspomnienia związane z Dżanglerą? Czy nadal zatrzymujecie się w La Jonquera i jak oceniacie bezpieczeństwo tego miejsca w porównaniu z tym, co było jeszcze 10–15 lat temu? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.
Źródła:
- ESPORG – European Secure Parking Organisation
- OnTurtle La Jonquera
- Materiały dotyczące wydarzeń Wellbeing Event w La Jonquera
Kabina, kawa i coś, co oderwie myśli od tachografu – jeśli tu zaglądasz, to wiesz, o co chodzi.
Masz ochotę dorzucić się na kawę za ten wpis albo po prostu doceniasz to, co robię? Będzie mi miło – w trasie każda kawa smakuje lepiej 😉☕
Jeśli nie chcesz przegapić kolejne wpisy — zasubskrybuj bloga. Formularz znajdziesz na dole strony.
Szerokości, przyczepności i spokojnych kilometrów! 🚛💨
Kiedyś to było… Kto pamięta czasy degustacji na żółwiku? 😉
Ja często parkowałem na SOL’u. 🙂